W pizdu z tymi koleżankami!

Znacie to na pewno. Budzicie się rano w świetnym humorze, bo słoneczko świeci, wszystko się pięknie układa. Zadowolenie z życia aż wycieka wam uszami, robicie sobie pyszną kawkę, kszątacie się po domu nucąc coś wesołego pod nosem, aż w końcu postanawiacie usiąść do komputera. Sprawdzić pocztę, serwisy społecznościowe, czy zrobić cokolwiek innego.
I wtedy nagle odzywa się ona. Koleżanka.

WPIS PRZENIESIONY TUTAJ



13 komentarzy:

  1. Oj wiem cos o tym ! Bron Boze miec cos lepszego, albo byc tak postrzegana - i te komezanki Cie "zjedza". A w pizdu z nimi :) czytam Cie od pierwszego posta i wiem, ze nie dasz sobie wejsc na glowe ! Tak trzymaj ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlatego ja mam same koleżanki, kilka kobiet w zbyt bliskich relacjach to dla mnie zło. Wiem coś, bo pracowałam w mega damskim zespole przez 4 lata - huragan estrogenów zamiast sojuszu jajników ;) A co do narzekania, to na pytanie "co u mnie" zawsze odpowiadam - ok. Ci co powinni wiedzieć, wiedzą. Inni pewnie chcą jak u Ciebie - ponarzekać, albo dowartościować moimi problemami.

    OdpowiedzUsuń
  3. O Boziu, dokładnie tak jest. Większość kobiet to albo marudy albo łowczynie uwagi, albo pytają co u Ciebie tylko po to, by przejść do rozmowy o samej sobie. I żebyś nie śmiała mieć lepiej niż one. Bo to niekulturalne przecież!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. kobieta kobiecie kobietą, tak to już bywa. ;)
    mnie zastanawia jeszcze jedna sprawa, pośrednio poruszona w tym poście - na cholerę siedzieć z takim facetem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko wymyślony przykład ;)

      Usuń
    2. ja rozumiem, rozumiem, jak najbardziej, ale jednak dość realny. ;)

      Usuń
    3. W sumie dziś myślałam, czy o tym nie napisać, bo kilka takich przypadków też znam

      Usuń
    4. jestem za. może ten post mi wyjaśni, dlaczego jakakolwiek kobieta dobrowolnie podejmuje się takiego "wyzwania". ;)

      Usuń
  5. ParanoJa
    Zeby mieć na co narzekać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takich ludzi to ja nazywam wampirami energetycznymi. Wysysają energię i chęć życia do cna.
    Ja mam takiego kolegę. Najpierw niewinnie pyta "co tam?" ja miło odpowiadam po czym on zaczyna atakować mnie swoimi smutnym życiem. Na pytanie co u niego "po staremu", jak w miłości? "żadna mnie nie chce", co w pracy? "jakoś leci". No sorry człowieku to ty się do mnie odezwałeś więc z łaski swojej napisz coś więcej. Po co piszesz? I się po chwili dowiaduję. "A jak tam z Twoim?".Odpowiadam, że dziękuję wszystko w porządku, jeszcze się nie pozabijaliśmy. I po chwili już go nie ma na czacie. Heh.

    OdpowiedzUsuń

Żeby Twój komentarz przeszedł przez moderację, musisz przestrzegać dwóch zasad:
- jeśli się ze mną nie zgadzasz, albo chcesz cokolwiek skrytykować, to po pierwsze, nie możesz być anonimowy, a po drugie - musisz mieć argumenty (i to sensowne)
- komentarzy z jakąkolwiek autoreklamą nie zatwierdzam. Jak Twój blog jest do tyłka i nikt go nie czyta, to nie mój problem. Tu się nie wybijesz.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.