Spowiedź pantoflarza.

Witajcie. Mam na imię Grzegorz. Od czterech dni mam 24 lata. Nie wylewałbym teraz z siebie jadu gdyby nie jedna, paląca mnie sprawa. Od kilku miesięcy jestem pantoflarzem. Nie postawisz mnie w jednym szeregu z szowinistami. Nie przypominam jednego z kolesi z Warsaw (s)Hore. Mentalnie bliżej mi do Stephena Hawkinga, który na kacu zapomniał o swoim syntezatorze mowy. Jetem pantoflarzem. Jestem Charlesem Bukowskim, który wpatruje się w krzywe zwierciadło. Gościem, który przestał marzyć o Murcielago na rzecz minivana o przebiegu mniejszym niż w jaguarze, który próbuje opchnąć Typowy Mirek. Sprzątam pomieszczenia lepiej niż meksykanin baseny. Gotuję jakbym był nieślubnym dzieckiem Makłowicza z Magdą Gessler. Opiekuję się królikiem jak małolaty polem na Farmeramie. Jestem pantoflarzem, który zapewnia kompleksowe usługi w sprzątaniu, opiece i wikcie. Nie robię tego dlatego, że moja kobieta mnie terroryzuje. Nie robię tego za siniaki - bo zupa była za słona. Robię to, bo chce rozwinąć dla Niej czerwony dywan gdy wchodzimy razem po schodach zwanych partnerstwem. Usłać naszą drogę różami. Przenosić ją na ramionach, gdy na schodach są okruchy szkła i rzeczywistości. Jestem pantoflarzem and I know it.

Jak każdy osobnik mojego pokroju czuje się głową rodziny. Pal licho odzwierciedlenia w rzeczywistości i świecie zwierząt. Panie modliszkowe odgryzają łby partnerom, czarne wdowy wpieprzają ich jak amerykanie hamburgery. A pingwiny mimo, że dają radę podskoczyć, to i tak siedzą na jajach, robiąc robotę swoich kobiet. U ludzi jest podobnie, bling, swag, yolo - jeśli będę błyszczał jak Edward ze Zmierzchu, to wyrwę jakąś ukrytą, pijącą krew i siły witalne pokrakę, która jedyne co potrafi to przejść wszystkie poziomy Kaskady (szczecińskie centrum handlowe) na hardzie. Teraz typ macho jest na propsie - wszędzie przedstawiany jest typ faceta, który potrafi się zabawić, dać w pysk (nie tyko śwince w kiblu na dyskotece), wali goudę do zgonu i jeździ  jakąś  fajną furą. Ja, i jak podejrzewam, grnoo typów, którzy lansują się na „maczosów“ w rzeczywistości jesteśmy zgoła inni. Nasza sylwetka i rzeźba przypomina zdeptany kartonik po jogurcie, w obecności kobiet nie potrafimy wydusić sensownego słowa, a jedyne czym jeździmy, to rozklekotane tramwaje. Dowartościowujemy się, gdy przy zamawianiu kebaba poprosimy o dodatkową cebulkę. Gdy podczas zakupów wyciągniemy kartę, modląc się w duchu by hajs się zgadzał. Gdy bezdomny na ulicy poprosi nas o fajkę a my ostentacyjnie poinformujemy, że palimy tylko e-papierosy. Bo nasza druga połówka nie lubi dymu.. Bo jesteśmy pantoflarzami. Bo sami przed sobą nie potrafimy przyznać, że wchodzimy w nasze kobiety jak tampony. Wciąż i wciąż.

Z czystym sumieniem mogę to przyznać. Jestem świadomym pantoflem. Mam dziecko w drodze i będę spełniał zachcianki mojej kobiety jakby była Bogiem. Przed samym sobą obiecałem, że zrobię cokolwiek, co Ona zechce. A Ty? Ile razy wchodziłeś w dwunastnicę swojej kobiety, żeby sprawić jej przyjemność? Bo na tym polega cały trik. Jesteś niezależny. Robisz co chcesz. masz swoją Kortnej i jesteś pozornie wolny. Ale to są pozory, stary. Należysz do swojej kobiety. Kupujesz jej kwiaty chociaż sam uznajesz tylko konopie. Zapalasz dla niej świece, chociaż to dla Ciebie bardziej przypomina seans spirytystyczny. Mówisz ziomkom, że spotkacie się w innym terminie, bo Twoja kobieta akurat chce obejrzeć z Tobą film. Znam system. Przyznaj to, gościu jeden z drugim, że jesteś pantoflem. Obiecujesz mniej jarać i pić, a przy kolegach strugasz szefa podwórka.

Jestem Grzegorz. Mam 24 lata. Jestem pantoflem. Piję whisky by pokazać jaki jestem fajny. Jaram blanta, bo mogę. Kobieta nic nie powie. Piszę to, bo chcę przykozaczyć. Ale tak naprawdę jestem sobą - świadomym pantoflem, który kocha swoją kobietę i zdecydowany jest zrobić dla niej wszystko. Jestem pantoflem i nie boję się do tego przyznać. A Ty?


13 komentarzy:

  1. To chyba najsłodsza rzecz jaką, ostatnio, dane było mi przeczytać : 3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez się wzruszylam, ale ostatnio placze nawet ogladajac animal planet wiec nie jestem dobrym wyznacznikiem

      Usuń
  2. Jesteś Charlesem Bukowskim naszego pokolenia - nie raz spalimy wąsa :D

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem i dobrze mi z tym - lubię gdy Ona się uśmiecha i docenia to co robię : ) Kobiety czasami nie wiedzą o wszystkim, tzn. nie zdają sobie sprawy z tego ile robi facet lub ile jest gotowy zrobić : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest prawidłowe podejście :)
      Fakt, często nie zdajemy sobie sprawy, ile dla nas robicie. Sama czasami jak usiądę i zastanowię się nad tym, to zaskakuje mnie, ile dostaję ;)

      Usuń
  4. Hmm , ja nie jestem maczo ale do pantofla też mi daleko. Tak czy owak, tak też jestem skłonny poświęcić wiele dla swojej kobiety. Więc , rozumiem sens wypowiedzi aczkolwiek pozwolę sobie zachować dla siebie fragmenty z którymi się nie zgadzam :-) Tak czy owak , pozdro. P.S. Sorry za błędy jeśli jakieś się wkradły ale kiepski ze mnie prof. Miodek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pantoflarzem stajesz sie, kiedy zaczynasz naprawde kochac kobiete. Wtedy nie jestes sklonny poswiecic wiele, tylko bez zastanowienia poswiecilbys wszystko ;)

      Usuń
  5. jeju, jakie to romantyczne! *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. kurwa, gdzie jest przycisk "lubię to"?!

    OdpowiedzUsuń

Żeby Twój komentarz przeszedł przez moderację, musisz przestrzegać dwóch zasad:
- jeśli się ze mną nie zgadzasz, albo chcesz cokolwiek skrytykować, to po pierwsze, nie możesz być anonimowy, a po drugie - musisz mieć argumenty (i to sensowne)
- komentarzy z jakąkolwiek autoreklamą nie zatwierdzam. Jak Twój blog jest do tyłka i nikt go nie czyta, to nie mój problem. Tu się nie wybijesz.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.